Zamknęli nas…

W mieszkaniach, apartamentach, domach i pałacach. Z dnia na dzień na ulicach zrobiło się pusto a w domach gwarno. Zmuszeni sytuacją, odizolowani od reszty świata dostosowaliśmy się do zaleceń. Maseczki na twarzach i rękawiczki na rękach stały się symbolem tego okresu.
Strach, popłoch, nieracjonalne decyzje podejmowane w pośpiechu i izolacja od innych spowodował dodatkowe zamknięcie się nas na siebie samych. Poczuliśmy się jak w więzieniu.

 

Mówią, że ludzie się nie zmieniają. A jednak nie mogę się z tym zgodzić. Słuchałam opowieści moich rodziców o ich dzieciństwie i czasach,
w których się wychowywali. Opowiadali o nich z wielkim uśmiechem na twarzy, jak to mieszkańcy jednej kamienicy, wiedzieli o sobie wiele, rozmawiali i byli ze sobą. Dzieci bawiły się razem, nie było przemocy i agresji. Sąsiedzi dbali o siebie i sobie pomagali. Kiedy ktoś potrzebował pomocy potrafił o nią poprosić a inni potrafili ją zaoferować. Kwestia pomagania sobie wzajemnie była czymś naturalnym, niewymuszonym
i przyjemnym. Każdy dbał o siebie, a także o otaczającą go społeczność, oferując zainteresowanie i miłe słowo. Czymś naturalnym było zaproponowanie komuś wsparcia, bezzwrotne pożyczenie przysłowiowej „szklanki cukru”, a jeszcze bardziej naturalnym była umiejętność poproszenia o pomoc . Nie było sieci internetowej, telewizji i telefonów. Tylko język, który służył za narzędzie komunikacji z drugim człowiekiem, proszenia o pomoc. I serce, które miało na tyle dużo odwagi i pokory, aby przyjąć tę pomoc. Przyjęcie pomocy nie było czymś nienaturalnym,
złym i wstydliwym. Wręcz przeciwnie, to jednoczyło ludzi, ponieważ każdy rozumiał, że jako grupa mogli więcej, sprawniej i łatwiej. A korzyścią
dla grupy i siebie był odniesiony sukces i poczucie bezpieczeństwa.

 

Ludzie jednak się zmieniają. Mają teraz i sieć internetową, i telewizję, i telefon. Ale nie mają języka i serca. Nie zgadzasz się? Ok, jesteś wyjątkowy. Jesteś w tej grupie, która troszczy się o innych, „podniesie” słuchawkę i wybierze numer nie tylko do najbliższej rodziny, ale też do przyjaciół. Gratulacje! Masz język i serce. Zadaj sobie pytanie: Ile razy zadzwoniłem lub zadzwoniłam do mojej koleżanki, kolegi z pytaniem jak się czujesz,
jak mogę ci pomóc, lub poprosić o pomoc. Rzadko? Nigdy?

Zastanawiam się, jak ta zmiana wpływa na to kim jesteśmy jako ludzie, społeczeństwo i do czego nas to zaprowadzi. Zamknięci w naszych klatkach, nie potrafimy z otwartym sercem zadzwonić do tych nam najbliższych i powiedzieć miłego słowa, zaoferować pomoc a czasem ją nawet przyjąć. Kupujemy kolejne mieszkania, domy, budujemy pałace pod lasem, wzniosłe ogrodzenia, aby pokazać status, osiągnięcia i odizolować się o innych. Samotnie tęsknimy w nich, czekając na telefon od przyjaciół. Nie potrafimy budować już tego co najcenniejsze: więzi, zaufania, szacunku.
Brak nam wrażliwości i czułości. Nie dbamy o innych. Z drugiej strony jesteśmy tak dumni, że nie umiemy poprosić o wsparcie, o radę, o pomoc. Nie mówiąc już o bezzwrotnej „szklance cukru”. Nasz honor nie pozwala nam poprosić o pomocną dłoń, bo ten gest kojarzony jest ze słabością
i byciem gorszym. Nasz język jest związany, bo serce jest zamknięte na drugiego człowieka.

 

Gdzie kryje się ta wrażliwość, życzliwość i zrozumienie? Gdzie miejsce na miłość i poczucie bezpieczeństwa? Samotność jest trudna i wyczerpująca. Gotowy, aby się z nią zmierzyć?

 

 

Agnieszka

 

 

 

Jeśli podobał Ci się mój artykuł i chciałabyś lub chciałbyś porozmawiać o skutecznych narzędziach pracy z zespołem to zapraszam Cię do kontaktu ze mną. Z chęcią porozmawiamy o pracy i zarządzaniu sobą i zespołem po powrocie do nowej rzeczywistości. Wierzę, że dostarczę Ci nowych i skutecznych rozwiązań w zarządzaniu zespołem. Zespół to ludzie, a ludzie to najbardziej zmienny aspekt Twojej pracy. Warto o nich zadbać, aby oni mogli rozkwitać.

 

 

 

English version

 

Help! - few words on giving and receiving

 

They locked us up ...

 

In flats, apartments, houses and palaces. From day to day, the streets got empty and the houses were noisy. Forced by the situation, isolated from the rest of the world, we adapted to the recommendations. Facial masks and gloves on hands became a symbol of this period.

Fear, panic, irrational decisions made in a hurry and isolation from others caused us to close ourselves. We felt like in prison.

 

 

They say people don't change. And yet I can't agree with that. I listened to my parents' stories about their childhood and times, in which they grew up. They talked about them with a big smile, like the residents of one tenement house, knew a lot about each other, talked and were with each other. The children were playing together, there was no violence and aggression. The neighbors looked after themselves and helped each other. When someone needed support, he could ask for it and others could offer it. The issue of helping each other was something natural, unforced and pleasant. Everyone cared about themselves, as well as the surrounding community, offering interest and a kind word. It was natural to offer someone support, to borrow the proverbial "glass of sugar" irrevocably, and the ability to ask for help was even more natural. There was no internet network, television and telephones. Only the language that served as a tool for communication with other people, asking for help. And a heart that was brave and humble enough to accept this help. Receiving help wasn't something unnatural, that created anger and shyness. On the contrary, it united people because everyone understood that as a group they could do more, better and easier. And the benefit was acheived success and a sense of security for the group and themselves.

 

 

However, people are changing. They now have internet, television and telephone. But they have no language and no heart. Do you disagree? Ok, you're special. You are in the group that cares about others, "picks up" the phone and dials the number not only to your immediate family, but also to friends. Congratulations! You have a tongue and a heart. Ask yourself: How many times have I called my friend and asked: how you feel,

how can I help you or ask for help. Rarely? Never?

 

I wonder, how this change affects who we are as people, society and where it will lead us. Locked in our cages, we can't openly call our loved ones and say a nice word, offer help and sometimes even accept it. We buy more apartments, houses, build palaces near the forest, high fences to show status, achievements and isolate ourselves about others. We miss them all alone, waiting for a phone call from a friend. We can no longer build what is most valuable: bond, trust, respect. We lack sensitivity and tenderness. We don't care about others. On the other hand, we are so proud that we cannot ask for support, advice or help. Not to mention the non-returnable "glass of sugar". Our honor does not allow us to ask for a helping hand, because this gesture is associated with weakness and being somehow worse. Our tongue is tied because the heart is closed to other people.

 

 

Where is this sensitivity, kindness and understanding hidden? Where is the place for love and a sense of security? Loneliness is difficult and exhausting.

Ready to face it?

 

Agnieszka (Nisha)

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

If you like my article and would like to talk about effective ways to work with the team then I invite you to contact me. It will be my pleasure to have a conversation about your work and managing yourself and your team when you get back to a new reality. I believe I will provide You with new and effective solutions in team management. Team create people, and people are the most changing aspect of Your work. It good to take care of them, for them to grow and thrive.

 

 

Note to an English-speaking reader: You may wonder why I use capital letter in the word “you”. Well, it all comes from the grammatical rules of Polish language and the cultural aspect of writing letters to others. When addressing your reader, we write to them using You (Tobie, Ciebie, Cię) with capital letter to acknowledge them and let them know that they are dear to us. Therefore, I unofficially and illegally transferred this rule to my articles to show my reader a proper respect. I hope it means a lot to you as much as it means to me.

 

 

 

 photo

Designed by Katemangostar / Freepik

18 maja 2020


Pomocy! - słów kilka o dawaniu i proszeniu

Agnieszka Kamion
ak@kamionconsulting.pl

telefon: +48 601 294 974

Polityka cookies