Ostatnio dużo słyszę i czytam o świadomości. Zapanowała swoista moda na świadomość. Każdy psycholog, coach, terapeuta, naukowiec czy dietetyk, a nawet rodzic mówi o świadomości. Zaleca ją, promuje i hołubi, bo dzięki temu życie będzie pełniejsze, a wiedza na temat procesu czy zjawiska pozwoli nam na podjęcie lepszej decyzji. Czyli mówimy tu o zdobywaniu wiedzy na podstawie tego, co odbierają nasze zmysły z otoczenia, co odczuwamy, czego się uczymy, czytamy, słuchamy, oglądamy i poznajemy. Tak kształtujemy swoje stanowisko w sprawie. Świadomość, od łacińskiego „con” – z i „scientia” – wiedza, oznacza wiedzę, która zależna jest od obserwatora i jego doświadczeń. I tu muszę zatrzymać się na chwilę….
Zastanawiam się bowiem, czy sama świadomość wystarczy, aby człowiek mógł się rozwijać, fizycznie, emocjonalnie, duchowo. Czy, aby lepiej rozumieć świat, lepiej rozumieć siebie i stawać się lepszą wersją samego siebie, wiedza jest wystarczająca? Czy społeczeństwo może podejmować rozsądne decyzje bez rozwoju? Czy mądre społeczeństwo może osiągnąć kolejny poziom społecznej świadomości? Społeczeństwo składa się z jednostek, a jeśli człowiek nie dopuści do siebie nowej wiedzy, nie „pójdzie naprzód” i nie stanie się lepszy.
Dla mnie, bycie świadomym jest nierozerwalne z byciem otwartym. Otwartość na nowe, na nieznane, a czasem na trudne i bolesne doświadczenia, pozwala wzrastać i stawać się lepszą wersją samego siebie. Zauważam, że najczęściej tej otwartości brakuje, szczególnie, w komunikacji z drugim człowiekiem. Banalne, pomyślisz. A jednak, najtrudniejsze.
Mój klient znalazł się ostatnio w trudnej sytuacji, w której tej otwartości nie było. W imię obrony swojej racji, udowodnienia mu, że się myli i robi niepotrzebną aferę z niczego. Sytuacja była prosta. Klient poprosił, bliską mu osobę, o dyskrecję w ważnym temacie, a ta osoba jej nie dotrzymała. Sfrustrowany sytuacją, postanowił udzielić spokojnej i rzetelnej informacji zwrotnej, z uwzględnieniem tego jak ta sytuacja wpłynęła na niego, co przez to czuje i dlaczego to dla niego tak ważne. Spotkał się z blokadą i obarczeniem go za to, że robi z sytuacji niepotrzebną sprawę. Nie zależało mu na przeprosinach ani na żadnym innym geście. Chciał jedynie, aby z otwartością przyjąć to co było dla niego ważne. Bowiem właśnie otwartość powoduje, że biorąc informację zwrotną, wykorzystujemy ją, aby wyciągnąć dla siebie najcenniejsze lekcje. To, z kolei, pozwala poznać siebie, swoje słabe i mocne strony, swoje talenty i daje nam możliwość rozwinąć swoje kompetencje. Pozwala świadomie wzrastać. Właśnie wtedy wykonana praca nad sobą wypływa z serca, aby w przyszłości być lepszą wersją samego siebie i nie ranić innych. Wtedy też następuje najtrudniejsza zmiana – zmiana zachowania, a ta wpływa na zmianę postawy, wyznawanych wartości i traktowania innych.
Czy Ty, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, spotkałaś, spotkałeś się z podobną sytuacją i uderzyłeś głową w mur? Czy może uderzyłaś w szklany sufit? Czy, jeśli wszyscy jako społeczeństwo, będąc zamkniętymi na informację zwrotną, w imię ochrony własnego zdania czy przekonań (nie zawsze w pełni wypływających z wiedzy), jesteśmy w stanie wznieść się na wyższy poziom mentalny? Czy będziemy siebie szanować? Wspierać? Pomagać? Ufać? Budować trwałe relacje?
Odpowiedź znasz…
Agnieszka Kamion
ak@kamionconsulting.pl
telefon: +48 601 294 974